Mocno uzalezniający, czekoladowy łapacz bloggowych akcji.
Dzisiejszy dzień był kolorowy. Na początku.
Ale później zrobił się czaro-bury. Może to z mojej winy?
Chyba wolę tego nie rozkładać na czynniki pierwsze.
Zrobiłam pranie. Czarne.
I suflet. Czarny. Ale jakże mocno czekoladowy.
Teraz przydałoby się wyjaśnić dosyć zawiły tytuł dzisiejszego posta.
‚Mocno uzależniający’ – bo czekoladowy.
‚Łapacz blogowych akcji’ – bo bierze udział w Czekoladowym Weekendzie i konkursie ‚Jestem..’
Nie wyrósł tak jakbym sobie tego życzyła. Coś może było źle. Nie wiem. Sądzę jednak, że jak na pierwszy raz to całkiem, całkiem. Pomysł rodził się długo. Aż w końcu sam do mnie przyszedł. W styczniowym numerze ‚Kuchni’. Potem wepchały się do koszyka foremki- sufletki. Od siebie podzieliłam czekoladę na tę wysoko gorzką i tę z dodatkiem chilli. Trzeba było jakoś tchnąć życie w zwyczajny deser.
Poniżej zobaczycie uroczą buzię Mojej M, którą może znacie z komentarzy i poprzednich kilku postów. Razem zawsze w kuchni raźniej. Nie chcę nawet myśleć, co sąsiedzi o nas myślą, gdy widzą jak siedzimy na oknie, umazane czekoladą i robimy setki zdjęć. Ustawiamy garnki jeden na drugim, żeby było trochę wyżej dla naszej foremki. Wtedy ją lepiej widać. Dociera więcej światła. Śmiejemy się, albo płaczemy. Rozkazujemy jedna drugiej. Ale nie możemy bez siebie żyć. Tak zwane: Niebiologiczne Siostry.
cytuję za Lindt
- 1/4 szkl. (55 g) masła
- 1/3 szkl. + 2 łyżki (55 g) mąki
- 1/2 szkl. (125ml) mleka
- 40 g czekolady pokruszonej (u mnie 20 g tej z dodatkiem chlli)
- 1/3 szkl. (40 g) kakao
- 5 białek
- 4 żółtka
- 1/3 szkl. (65 g) cukru
- Rozpuszczone masło + cukier do przygotowania foremek

