Bujamy się po dzielni, czyli śladem wielkich stolic
W oparach smogu i cieple asfaltu bujamy się z Jureczkiem po naszej małej ojczyźnie. Dzielnie i odważnie przemierzamy popękane chodniki, a nad dziurami, o których zarząd drogowy zapomniał przeskakujemy na jednej nodze.
W szybko łapanej równowadze pomiędzy zakrętami i chwilami odpoczenia na światłach dostrzegamy małe odbicia światowych stolic. Ja dostrzegam, Jureczek wszak nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że glob ogromny, a piękno do zobaczenia rozciąga się kilometrami.
Londyn?
Wenecja?
Rzym?
…..
Kraków. To dalej Kraków. A obok Jureczka nasi towarzysze podróży.
Pozdrawiam Was serdecznie i biegnę szukać Dubaju, Oslo albo Meksyku!
Praline




